KPA: Polonia musi się zjednoczyć

Pomoc Polakom mieszkających w USA bez ważnych dokumentów to najistotniejsza sprawa w obecnej działalności KPA - twierdzi prezes największej organizacji polonijnej Frank Spula. Według Spuli w USA mieszka ponad 70 tysięcy Polaków z niezalegalizowanym statusem. "Ci ludzie żyją w nie normalnych warunkach. Dla wielu z nich jest to prawdziwą tragedią". "Nie mogą wyjechać do Polski, bo zamkną sobie w ten sposób możliwość powrotu do Stanów, nie mogą też utrzymywać normalnych kontaktów z rodzinami.

"Tej grupie Polaków KPA chciałaby pomóc" - mówi Frank Spula w rozmowie z "Nowym Dziennikiem". Jego zdaniem najważniejszą sprawą jest uchwalenie reformy imigracyjnej rozwiązującej problem osób bez legalnego statusu. Jest na to szansa, bo w następstwie zmian po wyborach ustawodawcy na Kapitolu będą przychylniej traktować imigrantów. Spula wraz ze swymi współpracownikami prowadzią już w tej sprawie rozmowy w Waszyngtonie z przedstawicielami Senatu i Izby Reprezentantów. Zapowiada on zarazem przeprowadzenie - podobnie jak w przypadku starań Polski o wejście do NATO - akcji pisania listów i telefonowania do ustawodawców w celu zatwierdzenia nowych przepisów imigracyjnych, a także zniesienia obowiązku posiadania wiz dla Polaków.

Szef KPA podkreśla jednak, że dla przybliżenia tak ważnego celu niezbędna jest aktywna postawa całego polskiego środowiska. Niestety - według niego - zapomina o tym większość Polaków, nawet bezpośrednio zainteresowanych liberalizacą prawa imigracyjnego.
"Trochę się nieraz za naszych rodaków wstydzę - mówi prezes KPA, nawiązuąc do demonstracyjnych marszów imigrantów, które odbyły się w maju ubiegłego roku w Chicago. - Niestety, nie bardzo było nas widać. Mieliśmy z sobą dwa tysiące flag i nie było komu ich rozdać. Zebrało się pół miliona ludzi. Powiewały polskie flagi, ale w porównaniu do innych narodowości było nas tam mało".
Spula, który przebywał w metropolii nowojorskiej m.in. na zaproszenie prezesa oddziału KPA w New Jersey Ludwika Wnękowicza, zapewnia, że może się upominać o sprawy Polaków, ale aby przyniosło to efekty - musi mieć poparcie wśród przedstawicieli naszej społeczności. "Jedna osoba nie wystarczy. To tak jak dowódca, który nie ma wojska. Problemem Polonii jest to, że jeśli dzieje się coś nadzwyczajnego - potrafimy się zjednoczyć, ale w zwykłych czasach - każdy idzie w swoją stronę" - stwierdza prezes KPA.
ANDRZEJ DOBROWOLSKI