Po sprawiedliwość dla imigrantów


 

O jak najszybsze wprowadzenie reformy imigracyjnej oraz lokalnej reformy szkolnictwa, mieszkalnictwa i ubezpieczeń zdrowotnych zaapelowali uczestnicy manifestacji, która przeszła w środę ulicami Nowego Jorku.

"Jestem tu dlatego, że uważam, iż cały czas należy przypominać, jak ważna jest reforma imigracyjna - powiedziała 27-letnia Linda Sarsouk z Brooklynu, jedna z około dwóch tysięcy uczestników Marszu dla Nowego Jorku Imigrantów. Manifestanci przeszli przez cały dolny Manhattan, aby pod miejskim ratuszem zwrócić się do burmistrza Nowego Jorku Michaela Bloomberga z apelem o odniesienie się do najważniejszych problemów trapiących dziś żyjących tu imigrantów. Wśród nich najczęściej są wymieniane: wysoki odsetek młodych ludzi niekończących szkół z powodu trudnej sytuacji finansowej i braku pomocy ze strony miasta w nauce języka angielskiego, rosnące koszty mieszkalnictwa sprawiające, że bardzo dużo imigrantów żyje na granicy ubóstwa, oraz problemy z ubezpieczeniem zdrowotnym, do którego dostęp ma wciąż zbyt mało przybyszów z innych krajów.

"Chcemy, żeby burmistrz zrozumiał, iż należy jak najszybciej zaproponować kompleksowe rozwiązania kryzysu, z którym borykają się imigranci - powiedziała na wiecu kończącym marsz przewodnicząca koalicji proimigracyjnej Chung-Wha Hong. - Mimo że władze miejskie poczyniły pewne postępy w obsługiwaniu rosnącej populacji imigrantów, wciąż ponad połowa uczniów liceów rezygnuje z dalszej nauki z powodu niedostatecznej znajomości języka angielskiego". To był tylko pierwszy z poważnych problemów, które wymieniła Hong. Tysiące imigrantów oklaskiwało ją, gdy zwróciła burmistrzowi uwagę na problemy przeludnionych mieszkań, braku dostępu do usług miejskich i braku ubezpieczenia zdrowotnego. "Imigranci są grupą, w której te problemy są trzy razy bardziej widoczne - zauważyła. - Wciąż jest jeszcze czas na reformę imigracyjną, ale ona musi się rozpocząć już teraz!".

Z podestu ustawionego przed płotem oddzielającym Broadway od parku, w którym stoi ratusz, przemawiali również inni działacze. Reprezentowali oni zarówno organizacje imigracyjne, jak też placówki zajmujące się rozwiązywaniem codziennych problemów biednych mieszkańców tak wielkich miast, jak Nowy Jork. Odnosili się przy tym do konkretnych pomysłów zaproponowanych niedawno przez władze miasta. "Maszerujemy dzisiaj z rodzicami, uczniami i nauczycielami, aby powiedzieć burmistrzowi Bloombergowi oraz komisarzowi Wydziału Edukacji Kleinowi, że nie możemy poprzeć takich planów reorganizacyjnych w szkolnictwie publicznym, które nie odpowiadają na potrzeby imigrantów i ludzi uczących się języka angielskiego" - powiedziała Anna Maria Archila, szefowa Latin American Integration Center. "Zbyt wiele osób z naszego środowiska zmuszonych jest żyć w warunkach urągających człowieczeństwu. Nikt nie powinien żyć bez ogrzewania lub wody. Nikt nie powinien obawiać się, że szczury zagryzą jego dzieci" - dodała z kolei Blandina Rendon.

Manifestacji przyglądała się Mary Ryan, mieszkanka dolnego Manhattanu. "Popieram ich postulaty - powiedziała. - Moi rodzice też byli imigrantami. Uważam, że jak najszybciej trzeba zalegalizować te osoby, które do Stanów przyjechały legalnie, ale skończył im się status, chcą normalnie pracować i płacić podatki. Na takich ludziach opiera się ten kraj".

Linda Sarsouk uważa, że branie udziału w takich demonstracjach jest jej obowiązkiem jako imigrantki, ale i Amerykanki: "Głęboko wierzę, że imigranci przysłużą się dalszemu rozwojowi tego kraju".

MAREK OSIECIMSKI

Krok bliżej do zniesienia wiz

Senat USA uchwalił ustawę o dodatkowych zabezpieczeniach przeciw terroryzmowi, której częścią jest warunkowe zniesienie wiz dla krajów-sojuszników USA w wojnie z terroryzmem, takich jak Polska.

Ustawa pod tytułem Improving America's Security by Implementing Unfinished Recommendations of the 9/11 Commission Act of 2007 została uchwalona stosunkiem głosów 60 do 38. Wraz z nią przeszła poprawka o rozszerzeniu ruchu bezwizowego, sponsorowana przez senator Barbarę Mikulski, demokratkę z Maryland, i senatora George'a Voinovicha, republikanina z Ohio. Jest to jednak dopiero pierwszy krok na drodze do zniesienia wiz, gdyż musi być jeszcze uzgodniona z Izbą Reprezentantów i podpisana przez prezydenta George'a W. Busha. Biały Dom grozi wetem z powodu innych - niezwiązanych z wizami - przepisów ustawy.

WARUNKI DLA SOJUSZNIKÓW

Do programu ruchu bezwizowego do USA włączone byłyby niewymienione z nazwy kraje, które blisko współpracują z USA w wojnie z terroryzmem i będą nadal sojusznikami Ameryki w operacjach w Iraku i Afganistanie. Będą one musiały jednak wykazać się wprowadzeniem specjalnych zabezpieczeń przed terrorystami, jak paszporty biometryczne i udostępnianie danych osobowych podróżnych udających się do USA.

Ustawa znosi dotychczasowy wymóg, żeby programem ruchu bezwizowego objęte były tylko te kraje, gdzie odmowy wiz amerykańskich dostawało nie więcej niż 3 procent ubiegających się o nie obywateli. Kryterium to dotychczas spełniało tylko 27 państw, głównie Europy Zachodniej. Zastąpiono je warunkiem, aby odmów wiz w ostatnim roku ich obowiązywania było nie więcej niż 10 procent albo - alternatywnie - by liczba przypadków nielegalnego przedłużania pobytu w USA po wygaśnięciu wizy nie przekraczała określonego limitu. Ten ma być ustalony przez Departament Bezpieczeństwa Krajowego. W ustawie zobowiązano ten resort do ścisłego monitorowania wyjazdów obcokrajowców z USA.

Zakłada się, że Polska będzie spełniać kryterium legalności pobytu bądź nieprzekraczania limitu odmów wiz. W ostatnich latach odsetek odmów - na który zresztą ma również wpływ polityka urzędników amerykańskich konsulatów w Polsce - spadł z ponad 30 procent do około 20 procent. Wiąże się to ze zmniejszeniem napływu do USA Polaków nielegalnie poszukujących pracy.

"Przez lata walczyłam o rozszerzenie programu Visa Waiver, tak aby obywatele krajów będących naszymi sojusznikami mogli odwiedzać rodziny bez stania w kolejce po wizę - czytamy w oświadczeniu senator Mikulski, przysłanym do "Nowego Dziennika". - Stany Zjednoczone mają niewielu tak wiernych sojuszników jak Polska" - podkreśliła senator.

NIEBEZPIECZEŃSTWO WETA

Demokraci dołączyli do ustawy poprawkę, na mocy której federalni kontrolerzy bagażu i pasażerów na lotniskach mieliby posiadać prawo należenia do związków zawodowych. Zbliżony zapis wprowadzono też do podobnej ustawy uchwalonej wcześniej przez Izbę Reprezentantów, która wszakże nie przewiduje zniesienia wiz. Prezydent Bush zapowiedział zawetowanie z tego powodu ustawy. Jego administracja i popierający ją republikanie argumentują, że rząd musi mieć swobodę dysponowania kontrolerami, np. przenoszenia ich na inne lotniska, co związkowe umowy zbiorowe utrudniają. Do uchylenia prezydenckiego weta potrzeba większości minimum 2/3 głosów - czyli większej niż ta, jaką uchwalono samą ustawę.

Niewykluczone, że w trakcie negocjacji między Senatem, Izbą Reprezentantów i Białym Domem dojdzie do jakiegoś kompromisu w tej sprawie. Zapowiedź weta wydłuża jednak przewidywaną drogę legislacyjną.

TOMASZ ZALEWSKI (PAP), AJ